
Forum OMFA! <3
Nic nie mógł zrobić. Był bezwładny. Mały ptaszek podszedł do Raven i dziobnął ją w łapsko. Trev jako tako się uwolnił jednak wciąż nie mógł się ruszać. Wydawał się bardzo tajemniczy.
- Wyczuwam pewną więź...- po tych tajemniczych, dziwnych słowach, które pomknęły w góry jak lekki wietrzyk nadstawił dziwnie uszy jakby chciał usłyszeć wiatr.
- Jest pewne dziwne zaświadczenie, że duchy zmarłych są wśród nas. Niektórzy uważają, że jak wsłuchają się w wiatr usłyszą głosy tych, którzy odeszli.- wytłumaczył choć to nie miało nic wspólnego z tym po co do niej przyszedł.
- Twe oczy...- dziwnym, namiętnym głosem rzekł- dawno temu wielka wojowniczka, która uratowała wszystkie wilki przed ludzka zagładą- ciągnął- umarła od trującego strzału. Miała córkę o pięknych, zielonych oczach. Wojowniczka powiedziała, że to nie jest koniec i że kiedyś ludzie wrócą jeszcze silniejsi. Powiedziała, że wtedy jej córka stanie na czele ogromnej armii sprzymierzonych stad: Logan i Gangvar. Podobno razem mają uratować wilczą rasę. Gdy spojrzałem w twe oczy pomyślałem, że to możesz być ty.- zrobił się trochę nieśmiały. Po tych słowach wziął małego ptaszka do pyska, bo ten się trochę rozbestwił.
Offline
Po nudnym śnie budzi sie. Wyczuł ślady zająca, i w krótkiej chwile wstał i ruszył za śladami.
Patrząca cały czas na ślady i niepatrząc przed siebie wpada prosto na dwa wilki.
...
Offline
Prychnęła.
-Śmieszne słowa z ust wilka leżącego na plecach. I równie zuchwałe. Nie pogrywaj ze mną.- rzuciła po czym oddaliła się. Zatrzymała się i złagodniała coś w niej drgnęło i rzuciła basiorowi jeszcze jedno spojrzenie. Zmrużyła ślepia, jakby ilustrując go. W pewnym momencie uśmiechnęła się do swych myśli.
-Interesująca rozmowa. Jeśli kiedyś jeszcze chciałbyś znów pokazać swą fizyczną słabość, polecam się.- wyszeptała w niebo, chmury zaciągały się burzą.
Offline
- Jeju - Mówi z szeroko otwartymi oczami.
- Ciekawe o co jej chodziło. -
- AAAAAA....! Ząb mi się rusza!! - Po tych słowach pobiegł do jakiegoś wodopoju.
Przed wodopojem zorientował się, że to kość która mu utkneła w zębie.
Offline
Otrzepał się z kurzu. W tej chwili ptaszek pociągnął go za język.
- Ty na serio jesteś do mnie podobny- powiedział to po wykrztuszeniu ptaszka. Mina malucha wyrażała więcej niż 1000 słów. Trev zauważył, że malec nie ma problemu z lataniem ani nic. Wypuścił bachora, ale ten do niego wrócił. Tak przez godzinę. W końcu Trev się poddał i zaadoptował malusiego ptaka. Ten malec jak się okazało jest zwykłym wróblem, jednak ma charakter całkiem podobny do Trev'a. Wilk popaczył chwilę na oddalającą się wilczyce.
- To musi być ona- pomyślał w duchu.
Offline
Po chwili ciężkie krople deszczu uderzyły w jej barki, wzdrygnęła się gdy niebo przeciął piorun. Podbiegła do starego, rozłożystego dębu i zwinnie wdrapała się na jego gałęzie. Ułożyła się tam wygodnie obserwując sytuację w dole. Liście chroniły jej futro przed kroplami deszczu.
- Okropna pogoda. Baaldear wracaj! - krzyknęła. W mgnieniu oka ogromny czarny kruk z białym pasem na skrzydłach osiadł na gałęzi przed nią. Uśmiechnęła się do niego pogodnie.
-Tu jesteś. Ech, gdzie ty znów latałeś? - mruknęła nie oczekując odpowiedzi.
Offline
Mały wróbel zdziwił się gdy zobaczył kruka. Nie mógł latać, więc wdrapał się na drzewo i zaczął go dziobać.
Offline
Kruk rzucił wróblowi śmiertelne spojrzenie i rozłożył majestatyczne skrzydła. Machnął szybko i mały ptak przez powietrze został zrzucony z drzewa. Rav warknęła. Baaldear skwitował tylko:
-Wyrda!
-Zamknij się! Cicho siedź! - rzuciła. Czarny ptak skulił się i oparł swój łebek o jej bark.
Offline
Brązowa wadera prychnęła po czym przycisnęła kitę do siebie. Była zaniepokojona a krople coraz to szybciej biły w ziemię. Kruk wyczuwając napięcie wzleciał bliżej korony.
Offline
Star widząc, że nadciąga burza, leniwie wstała i wyciągnęła łapy, a przy tym ziewała kilkakrotnie. Krople deszczu biły o jej grzbiet i łeb.
- Czas się ulotnić. I ruszyła ku gęsto porośniętego lasu. coraz to bardziej zaczęło się ściemniać. Przy każdym błysku odbijał się jej niewielki cień na ziemi. Spuściła lekko głowę i nadal ziewała. Przeszła obok drzewa, na którym leżała Raven. Czuła ją mimo iż była dość wysoko. Gdy doszła do lasu odsunęła kilka starych gałęzi i wlazła do niewielkiej dziury. Od grzmotów nie mogła zasnąć i wpatrywała się w pięknie iskrzące się błyskawice. Po chwili sen ją znużył.
Offline